Zakładki:
Blogi, które poznaję i lubię
Pictures
|
piątek, 20 czerwca 2008
Lotnisko
Siedze sobie na lotnisku, bo przyjechalam oczywiscie za szybko - ale moim gracikiem lepiej wczesniej, niz pozniej, a czasem moze sie okazac, ze wcale ;) No i w zwiazku z tym , ze jednakl wczesniej, zabijam czas siedzac na necie - dzieki bogu za WWW (w zasadzie powinnam dziekowac Tim-Berners Lee'owi ;) ). Czekam na rodzicow, mama wraca po urlopie a tato to w zasadzie na urlop przyjezdza, mam nadzieje, ze mu sie spodoba (byl tu juz kiedyz ale jakos nie mial okazji pozwiedzac, a teraz to na dobry miesiac przyjezdza wiec na pewno go gdzies wyciagne!! ). Jutro natomiast jest wielki plan!! Wyjscie na miasto hehe. Najpierw kolcja z kumpela z pracy, a potem drineczek w dobrym coctail barze, tam dolaczal do nas chlopcy ;) i moze jeszcze jakies dziewczeta, choc to nie jest konieczne ;) MMoze i z moja kochana Aneczka uda sie spotkac "na miescie",. Bylo by zajebiscie!! Tak dawno razem nie imprezowalysmy, mmmm. Mam nadzieje ze plan sie powiedzie!! Ale jedno jest pewne - bedzie mega! (Oby!!). W sumie to dawno nie wychodzilam bez Michala. W zadadzie to nie pamietam, kiedy byl ostatni raz, jak bawilam sie sama (nie licze urlopu ostatniego, bo to bylo w Polsce, a mnie chodzi o imprezowanie w miejscu zamieszkania, bo ciezko to nazwac domem). Za jakies 7 min skonczy mi sie dostep :) Ale chyba zdaze heh Poza tym to zabawilam bym sie pozadnie z ajkim goracym, namietnym Hiszpanem (w zasadzie z kimkolwiek fajnym ;), bo w sumie juz ponad 3 miesiace posuchy, a ja nie jestem zbytnio przyzwyczajona do takich zastojow ;) Nie, no zarty na bok, ale chyab w kazdym zarcie jest troche prawdy :) No nic koncze Caluje XXX
niedziela, 15 czerwca 2008
Moloko, I want you
I want you
Though you dare to deny it
I’m always reminded of you
And the more you forbid me
The more I need you to give me
Morning comes upon us
To impose another day
Though I might try to force myself to sleep
Why should I
Face up to
Another waking day
When there’s a chance you’ll come to me
In dreams
The world just keeps
Right on
Turning anyway
While I stay home and watch the shadow play
Innocence is lost into the dark
If I were dynamite would you provide the spark?
Oh
I want you
Though you dare to deny it
I am always reminded of you
And the more you forbid me
The more I need you to give me
I don’t know what to do
If you dare to deny it
I’m always reminded of you
And the more you forbid me
The more I need you to give me
If only you could see my life
Turning inside out
A heart that keeps attacking me
Always in my mouth
And if my skin were glass my love
You would see a heart that keeps on beating
Only in the hope that you’ll return, to me
I don’t know what to do
Though you dare to deny it
I’m always reminded of you
And the more you forbid me
The more I need you to give me
I want you
Though you dare to deny it
I am always reminded of you
And the more you forbid me
The more I need you to give me
I don’t know what to do
Though you dare to deny it
I’m always reminded of you
And the more you forbid me
The more I need you to give me
I want you
I am always reminded of you
I want you
Always reminded of you
Reminded of you
Always reminded of you
sobota, 14 czerwca 2008
Kolejny zwykły dzień
W związku z tym, że jestem sama praktycznie całymi dniami (chociaż w sumie mam tu na myśli weekend) muszę sobię znajdowac ciągle jakieś zadania, bo inaczej to normalnie zwariuję. No więc od rana sprzątam. Jakaś masakra, bo ogólnie nie przepadam za porządkami domowymi. No ale okazuje się to świetnm zabijaczem czasu :D Po posprzątaniu domu przeniosłam się na samochód, który, z ręką na sercu, nie był czyszczony jakieś pół roku! Mój brat by mnie ukrzyżował, gdyby wiedział. A poza tym chodzę na długie spacery z moim kochanym psiakiem. Dobrze, że tu jest ze mną, bo chyba bym w ogóle nie wychodziła z domu. Wcale nie jest łatwo byc samemu, wbrew pozorom. Ale tak czy inaczej lepsza samotnośc, niż życie w strachu i ogólnej beznadziei, prawda? Michał wydzwania i pisze ciągle smsy. Szuka pretekstu, żeby się spotkac, np: "odkurzam samochód, może Twój też ciachnąc?". Mogłabym skorzystac, ale nie będę kierowała się niskimi pobudkami. życie toczy się dalej, a ja wymyślam sposoby, na to, żeby szybko zaoszczędzic i wrócic do domu. Do mojego miasta, do bliskich. Nie jest to łatwe, muszę przyznac, ale oczywiscie dam radę. Gdzieś tam na pewno czeka na mnie miłośc życia.
Nowe życie... Czy oby na pewno?
Trochę czasu upłynęło od czasu jak ostatni raz pisałam, no ale to u mnie norma.
Po wielu cierpieniach i wielkim wysiłku odeszłam od niego... Udało mi się! Pewnego piękniego (?) dnia leżąc w łóżku i czekając na jego powrót z pracy, gdy w środku czułam tylko strach i ból.. Gdy on wszedł do pokoju i bez żadnego powodu zaczął wywalac szuflady z komody... Gdy po prostu czułam tylko lęk, a nie miłośc... Wtedy wstałam i wyszłam. już nie wróciłam, choc niewiele osób mi wierzyło... I wcale im się nie dziwie, wcale. W końcu zawsze wracałam, nie?
Ale jestem już wolna. Wolna i szczęśiwa... Szczęśliwa? Nie wiem czy szczęśliwa, ale na pewno mam spokój i naprawdę jestem wolna. I dobrze mi z tym.
Ale... no tak musi byc jakies ale nie? :)
Przez cały mój związek z M. w moich myślach przewijał się On. Ten, który tak wyrył się w moim sercu , że nie mogę, choc naprawdę próbowałam, o nic zapomniec. Nie mogę. śni mi się, myślę o nim praktycznie codziennie. Ja wiem, że to nie ma sensu, że nasz związek (jeśli tak to można nazwac) się skończył i życie przecież toczy się dalej. Ale ja nie mogę. I musi się stac cos wielkiego, żebym przestała o nim myślec. Zwłaszcza po ostatnim spotkaniu. Strasznie mnie wkurzał!!! Ale jak na mnie działał...................... Jednostronne uwielbienie czy co do cholery! Może mu jeszcze ołtarzyk w domu postawię co??
Idę sie leczyc....................... Winem.
Dobranoc.
niedziela, 30 grudnia 2007
Przemyślenia końca roku
No więc myślałam, że nie chcę już pisać. Bo zawsze tak smutno i w ogóle. Ale co tam, w końcu od początku traktowałam to jako formę katharsis. I nadal nic się nie zmieniło.
Jest sobotni wieczór, weekend przes Sylwestrem, a ja siędzę sama w domu w pustym łóżku. Znowu nie czuję się dobrze. Tak wewnętrznie. Od czasu do czasu wracam do starych wpisów i widzę wtedy po datach moje kryzysy. Nie jest ich trochę za dużo jak na jeden związek?
Wczoraj nie mogłam spac i pół nocy myślałam co dalej? Niby wiem, że mój związek nie jest taki jaki byc powienien. Ale tak jest przecież często w życiu. Marzenia o związku idealnym zazwyczaj pozostają marzeniami. Ale przecież można chocby próbowac zbliżyc się do ideału, prawda? Ech sama nie wiem. Może to tylko fanaberie...
Nie to na pewno nie są żadne cholerne fanaberie. Tak nie ma wyglądac związek. Ale ciągle jest to samo. Jak można byc tak samolubnym?? Jak można lekcewazyc uczucia drugiej osoby? Wiem, że wszystko co piszę jest bez ładu i składu, po prostu potrzebuję się "wygadac". Czy znajdę w sobie siły? Nie wiem...
Muszę uwierzyc, że jestem silna i na tyle mądra by zmienic moje życie na lepsze...
Szczęśliwego Nowego Roku.
Ps.: I. dziękuję za słowa otuchy :)
czwartek, 19 lipca 2007
Samotnośc o zmierzchu
Moja mama. Zawsze gdy sobie wypiła chwytałam za telefon (pewnie dalej chwyta) i wydzwaniała do rodziny i znajomych na całym globie. Sbie w takich chwilach myślałam, że ona jest bardzo samotna. Wiem, że jest. Mój ojciec zawsze w morzu, mój brat nigdy nie ma czasu a ja... Ja na obczyźnie, daleko od jej kochającego matczynego serca.
Dziś. Ja. nie piłam. A siedziałam przed skypem, gadu i telefonem i zastanawiałam się do kogo zadzwonic, bo mam ochotę pogadac.... I dzwoniłam i pisałam... I dalej mi czegoś brak. Czy to oznaka samotności? Chyba tak. Jestem samotna w związku. I to nie pierwszy raz się tak czuję. |I zawsze wtedy pojawia się ten, o którym przecież zapmniałam. Tylko czy to ja go przywołuję? Czy on sam wie?? Nigdy o nim nie zapomnę. To jest moja porażka....
Moja przyjaciółka, z którą się zobaczę po kilku miesiącach na gg: A kiedy wyjeżdżasz?? 4 a co? Ona: a o której godzinie? Gdzieś o 3 a co? ( w nadziei, że to może ja się liczę..) A bo nie wiem czy iśc do teatru 4ego czy 5ego.
Może i mam samolubne myśli. Ale to tylko dlatego, że ja dla bliskej osoby zrobiłabym wiele i jej powrót po pół roku byłby dla mnie dużym wydarzeniem i chciałabym spędzic z nią jak najwięcej czasu.
Szkoda, że to tylko jednostronne myślenie....
Ale poza tym wszystko ok.
To poza tym jest najważniejsze
środa, 13 czerwca 2007
Przekonaj mnie,że warto
Przez ostatnie kilka dni wątpiłam w przyjaźń, miłośc i wszelkie dobre wartości jakie są ważne w życiu. Dalej nie mogę dojśc do siebie. Nie mogę uwierzyc, że dla pieniędzy dziewczyna jest w stanie zrobic wszystko - nawet zajsc w ciąże.Oby tylko miec zapewniony stały dochód - bo przecież alimenty to w końcu dochód. Dla niej będzie jedyny. Jak mogła tak Go zranic i przespac się z Jego najlepszym przyjacielem? Jak on mógł zrobic to Jemu? Był dla Niego jedynym przyjacielem. Naprawdę jedynym. Nawet nie mogę sobie wyobrazic jak On musiał się czuc. I był z tym wszystkim sam. Sam jak palec. A wie już od 6 miesięcy.... Ja dowiedziałam się wczoraj i dalej nie mogę wygnac z mojej duszy smutku... Jak On musiał się czuc..... Rozpacz, wściekłośc, nienawiśc, miłośc, bezradnośc, smutek... A mnie tam nie było... Tak bardzo Cię kocham Braciszku...
Przekonaj mnie, że warto wierzyc w miłośc, przyjaźń i wiernośc.... proszę.....
piątek, 08 czerwca 2007
Dalej smutek
Siedzę w domu, na dole znajomi grillują, piękna pogoda, niby wszystko ok ale nie mogę pozbyc się smutku. Cały czas mam w głowie reakcję Gosi na temat naszej przyjaźni.. Czasem ludzie nie zdają sobie sprawy jaką przykrośc. Bo ona sobie nie zdaje sprawy ile dla mnie znaczyla jej cisza... Nigdy nie wątpiłam w to co jest między nami i nigdy nie wątpiłam, że jest to prawdziwe.Przecież były chwile, że miałyśmy tylko siebie.... Jak to możliwe, że mamy tak różne zdanie? Dlaczego? Wiadomo, że przyjaźń, tak samo jak inne "związki" przeżywa czasem swoje trudności, ale chyba to, że uda je się przetrwac świadczy o sile związku czy przyjaźni. Prawda? A dla niej to co było kiedyś, jakieś złe chwile, są podstawą do podważania naszej przyjaźni i jej sensu. Boli mnie to bardzo. Bardzo mi dziś ciężko.
Chwila prawdy
Ania szczesciara siedzi wlasnie w Polsce - ach jak jej zazdroszcze. No ale pocieszam sie tylko tym, ze juz niedlugo ja tez odpoczne nad moim kochanym morzem:) No ale Ania jutro wraca - w koncu!! Brakuje mi rozmow z nia bardzo. Zwlaszcza jak moja przyjaciolka w czasie naszej codziennej rozmowie na gg napisala mi ze nie wierzy juz w przyjazn... Wiec sie zapytalam czy w nasza tez nie... I nie uzyskalam odpowiedzi - co bylo samo w sobie najlepsza (czy tez najgorsza) odpowiedzia.... Czasem dzieja sie takie rzeczy w zyciu czlowieka, ze odbiera cala energie... To byla jedna z nich. Jeszcze tylko 1h 33min do konca pracy...
poniedziałek, 28 maja 2007
Praca
Nasz zidiocialy szef nie moze pojac od jakis 5 tygodni, ze pracujac krocej - mozna zrobic wiecej. Niestety taka jest natura pracy biurowej - efektywna jestes tylko przez kilka godzin w ciagu dnia - a nie jak sadzie ten skonczony glupek - przez 10h, ktore musimy patrzec sie w monitor. Przeciez to chore!!! Jedno wiem na pewno - moze on jest swietnym inzynierem ale menadzerem to o njest zadnym - zero umiejetnosci kierowania ludzmi - zero!!! Jakas taka wzburzona dzis jestem..... I jeszcze cieknie mi z nosa jak cholera :( Dzis nie jest dobry dzien :( Ale jeszcze tylko 9 minut..... Ps: Kupilam autko!!!:)
|